wtorek, 26 maja 2015

Sięgnąć nieba

23.05.2015 wzięłam udział w moim pierwszym biegu po schodach – Sky Tower Run – w najwyższym budynku w Polsce. Powiem szczerze, że bardzo mi się spodobała ta dyscyplina sportu, ponieważ bez większego wysiłku zajęłam 14 miejsce pośród wszystkich kobiet biorących udział w tych zawodach, a co by to było gdyby się bardziej przyłożyć? :-)

Sky Tower Run 2015

Dystans: 49 pięter
Rodzaj biegu: po schodach
Termin: 23.05.2015
Miejsce: Wrocław, Sky Tower
Ale zacznijmy od początku. Jak tylko dowiedziałam się o terminie rozpoczęcia zapisów na Sky Tower Run to zapisałam się od razu w pierwszy dzień i dzięki temu miałam numer 2 zaraz za organizatorem, bardzo się ucieszyłam, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam takiego niskiego numeru.
Chciałam się dobrze przygotować do tego biegu, ale w styczniu złamałam nos, miałam cały luty przerwy, dopiero w marcu zaczęłam biegać po płaskim terenie i w sumie do biegu po schodach zaczęłam ćwiczyć na miesiąc przed zawodami. Ćwiczyłam pod Stadionem, biegałam między miejscami do przypinania rowerów żeby wyrobić sobie umiejętność szybkich skrętów w prawą i lewą stronę, następnie wbiegałam po schodach na przystanek i zbiegałam serpentynką żeby zdobyć umiejętność przebywania w zamkniętej i zakręconej przestrzeni. Trening okazał się skuteczny, bo nie miałam żadnych zawrotów głowy na zawodach.
Po kilku takich treningach zaczęłam ćwiczyć wchodzenie po schodach na 11-to piętrowych budynkach, które są w okolicy. Próbowałam wchodzić po różną ilość stopni oraz wbiegać. Wbieganie było dla mnie zbyt męczące więc postanowiłam wmaszerować na Sky Tower i skupiłam się na marszach co 3 schodki, rzadziej co 2.
W pierwszy dzień pokonałam 3 piętra i zjechałam windą. Na drugi dzień pokonałam 5 pięter i schodziłam schodami i tak już do końca treningów nie korzystałam z windy. Trzeciego dnia pokonałam 7 pięter, czwartego dnia 10 pięter a później dopadło mnie przeziębienie – jakieś zapalenie oskrzeli i silny kaszel tak więc musiałam zrezygnować z chodzenia po schodach. Próbowałam się wyleczyć i na kilka dni przed zawodami weszłam kilka razy żeby sprawdzić czy przy moim stanie zdrowia jest sens startowania w zawodach i dałam radę.
Zawody Sky Tower Run zostały podzielone na 2 etapy. Pierwszy etap eliminacyjny był przeznaczony dla wszystkich i miał na celu wyłonienie 50 najlepszych kobiet i 50 najlepszych mężczyzn, które wystartowały w drugim etapie. O zwycięstwie decydowała suma czasów z obydwu etapów. Zawodnicy startowali według numerów startowych co 20 sekund, najpierw zawodnik z numerem 1, później 2, 3 itd...
Z uwagi na możliwość kaszlu przy takim wysiłku jakim jest wbieganie po schodach na pierwszym eliminacyjnym etapie po prostu maszerowałam i nie piłam wody po drodze. Najpierw co 3 stopnie a później już tylko co 2, dotarłam jako pierwsza kobieta w czasie 9 minut i 28 sekund, na pytanie prowadzącego: „Co trzeba zrobić żeby osiągnąć taki czas?”, odpowiedziałam: „Maszerować.” :-) Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu nic mnie nie bolało ani mięśnie, ani nie miałam żadnej kontuzji, nie było po mnie widać wielkiego zmęczenia. W pierwszym etapie zajęłam 17 miejsce pośród wszystkich kobiet i tym samym zakwalifikowałam się do drugiego etapu.
W drugim etapie maszerowałam szybszym tempem co 2 stopnie, nie piłam wody po drodze, żeby zaoszczędzić na czasie i dotarłam na metę z czasem 9 minut i 4 sekundy zajmując 12 pozycję. Ostatecznie znalazłam się na 14 pozycji pośród kobiet. Co ciekawe w drugiej rundzie startowały najpierw same kobiety a później sami mężczyźni tak więc miałyśmy taki damski Sky Tower :-). Co by tu jeszcze napisać, to trzeba po prostu przeżyć, żeby zobaczyć jak „smakuje życie, by chwilę być na szczycie, chwilą warto żyć.” tak jak śpiewa Enej.

1 runda
Open: 392/676
Kobiety: 17/106
WKB Piast: 8/24

2 runda
Kobiety: 12/24

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza