niedziela, 21 lipca 2019

Wrocławska Trzydziestka latem

Zapewne powinnam napisać jak wiele wysiłku włożyłam w przygotowania do przebiegnięcia tego długiego dystansu, ale napiszę bez ogródek, że pochłonął mnie ogródek oraz przygotowanie nowych tras EDK i brakło mi czasu na treningi i przez ostatnie kilka tygodni w ogóle nie biegałam. Tym razem ponownie przyszła mi na pomoc niezawodna metoda Galloway...

Wrocławska Trzydziestka letnia

Dystans: 30 km
Termin: 21.7.2019
Miejsce: Wrocław, Trasa między mostami

Myślałam, że trasa będzie taka jak w zeszłym roku przez mosty wtedy na każdym moście można było maszerować, ale organizator zmienił trasę z uwagi na zły stan nawierzchni po drugiej stronie wału. Nowa trasa okazała się fajniejsza od starej ponieważ zakręcała na 2,5 km skąd mogłam sobie spokojnie maszerować.
Zastanawiałam się nad wzięciem udziału w towarzyszącym Biegu Charytatywnym dla Ignasia na 5 km, ale chciałam sprawdzić swoje możliwości przed Wrocławskim Maratonem. Możliwe, że w przyszłym roku byłaby Charytatywna 30 dla innej osoby co było fajnym pomysłem, żeby pobiec dłuższy dystans charytatywnie. :-)
Wracając do do Wrocławskiej Trzydziestki to biegłam ją razem z tatem tzn. tata zapisał się na Bieg Charytatywny, ale później pobiegł jeszcze 3 okrążenia robiąc łącznie 20 km. Ale zaczynając od początku to na początku było dużo słońca i wysoka temperatura w cieniu, biegłam spokojnym tempem z dwoma przerwami co ok. 2,5 km na marsz. Niestety mój brak przygotowania dał się we znaki i każda 5-km pętla szła mi coraz wolniej. Tata odstawił mnie na pierwszej pętli i przebiegł szybciej drugą po czym zrobił przerwę na 3-ciej i włączył się do wspólnego biegania ze mną na 4-tej pętli. Powiedziałam tacie, że jak chce to może biec ze mną ale moim tempem, ponieważ nie mogę się wybić z rytmu na co się oczywiście zgodził. 3 pętle czyli 15 kilometrów bardzo mnie zmęczyły, ale na niebie pojawiła się niespodzianka. Niebo się zachmurzyło i zrobiło się chłodniej i w pewnym momencie zaczął padać deszcz co było dla mnie bardzo zbawienne. Ogromnie się ucieszyłam z tego deszczu, ponieważ odebrałam to tak, że Pan Bóg się na mnie nie gniewa za mój brak treningów tylko przyszedł mi z pomocą z deszczem w mojej słabości. :-) Tak bardzo nabrałam sił, że na 5-tej pętli tata już nie nadążył za mną i został w tyle a na ostatniej pętli to już nie stosowałam Galloway. Na ostatniej pętli zrobiło się tak pusto na trasie i pomyślałam, że jestem ostatnim zawodnikiem na trasie, ale później zobaczyłam jeszcze dwie kobiety biegnące za mną. Co ciekawe przy końcu pętli tata czekał na mnie niedaleko mety i zrobił mi zdjęcie. Już myślałam, że z końcówki biegu nie będę mięć żadnych zdjęć a tu kolejna miła niespodzianka. Na mecie nie było nikogo, ponieważ deszcz spłoszył zarówno zawodników jak i kibiców więc tym bardziej się ucieszyłam, że tata jako jedyny kibic czekał na mnie na mecie. Na mecie oddałam numer startowy i w samochodzie czekała na mnie kolejna niespodzianka tata dostał dla mnie medal od kogoś z organizacji i powiedział, że też przebiegłam 5 km więc mam medal. Był to bieg pełen niespodzianek jak na Dzień Dziecka. W ogóle to jest bardzo ładny medal taki od serca! :-) :-) :-)

Przyznam szczerze, że nie zawsze tak było w mojej relacji z tatem. Pewnego pięknego dnia a dokładniej rok temu wróciły do mnie wspomnienia z dzieciństwa o tym jak tata mnie potraktował. Nie chcę ujawniać szczegółów na blogu, ale było to dla mnie na tyle trudne, że wybrałam się do katolickiej psycholog prosić ją o pomoc. Pani psycholog poradziła mi, że w tej trudnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem dla mnie jest wyprowadzenie się od ojca i samodzielne mieszkanie. Nie chciałam tego zrobić, ponieważ to byłoby ucieczką od problemów a nie ich rozwiązaniem. Przypomniały mi się słowa, które pewnego dnia usłyszałam na rekolekcjach „Nie mów Panu Bogu jaki masz wielki problem, powiedz problemowi jakiego masz Wielkiego Boga!” Poprosiłam Pana Bogu, żeby mi pomógł z tym problemem i oczywiście nie wyprowadziłam się z domu. W ogóle to usłyszałam od moich przyjaciół: „Kto ma przyjaciół ten nie chodzi do psychologa.” tak więc zgodnie z zaleceniami i wysoką ceną za nietrafne porady moja noga nigdy więcej nie stanęła w gabinecie psychologa. :-)
Może ktoś byłby zainteresowany moim sposobem na rozwiązywanie problemów tak więc chętnie się tym podzielę. Otóż wiele osób widząc problem w relacji z drugim człowiekiem ma szereg wytycznych co druga osoba powinna zrobić i zmienić w sobie, żeby się można było z nią dogadać. Ja podchodzę do ludzi w ten sposób: jeśli nie mogę się z kimś dogadać to staram się szukać przyczyny w sobie czyli dlaczego się denerwuję takimi a nie innymi zachowaniami i modyfikuję własne zachowanie. Po pewnym czasie okazuje się, że jeśli się o coś nie denerwuję to druga osoba samoistnie przestaje mieć krzywdzące zachowania wobec mnie. Czasem może to nie zadziałać i druga osoba nie zmieni swojego postępowania ale wtedy ja łapię odporność na jej nieodpowiednie zachowania i nie tracę świętego spokoju.
Wiele osób widząc trudną osobę w pracy, w rodzinie czy w innym miejscu stosuję metodę unikania. Są nawet osoby, które latami nie przyjeżdżają w rodzinne strony, żeby tylko coś do nich nie wróciło a tymczasem przynajmniej w moim życiu najlepiej sprawdza się metoda konfrontacji. To przypomina leczenie lęku przed wężami. Jeśli ktoś ma lęk przed wężami to jeśli zacznie się z nimi zapoznawać, czytać coś na ich temat, zobaczy węża w zoo to w pewnym momencie może tak polubić te zwierzęta, że będzie chciał je dotknąć czy zajmować się nimi. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jakim skarbem dla nas są trudne osoby, ponieważ to w ich oczach widać nasze słabości a jeśli cierpliwie będziemy okazywać miłość takiej osobie to taka osoba nie wytrzyma i też będzie dla nas życzliwa. Wiadomo, że przy tej nauce wiele razy stracimy cierpliwość, powiemy coś niewłaściwego i popełnimy szereg błędów, ale jeśli nic nie zrobimy w kierunku poprawy relacji to ona sama się nie zmieni. Pamiętajmy uciekajmy na biegu przed zawodnikami, ale nie uciekajmy przed potrzebującymi nas osobami!!!

 
Wynik:
Czas: 03:35:19
Open: 79/81
Kobiety K30: 8/10
Kobiety: 15/17

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza