sobota, 8 czerwca 2013

Czasem trzeba się zatrzymać

Dzisiaj chciałam spróbować swoich sił w biegu dla amatorów na 5 km, ale nie dałam rady. Pojawił się ból w lewej nodze i bóle w kostkach, starałam się słuchać mojego organizmu, który domagał się odpoczynku i zrezygnowałam z tego biegu. Biegnięcie za wszelką cenę mogło skończyć się poważniejszą kontuzją a sport na tym polega żeby czerpać z niego radość i przyjemność. Wierzę, że już niedługo wydobrzeję i będę mogła stanąć w kolejnym biegu.
Tak po prawdzie nie od dziś mam problem z określeniem granicy wytrzymałości, kiedy ból jest spowodowany zwiększonym wysiłkiem a kiedy ból jest sygnałem ostrzegawczym dla organizmu żeby przystopować. Uczę się słuchać własnego ciała żeby nie robić niczego wbrew sobie, co mogłoby mi zaszkodzić a jednocześnie staram się wymagać od siebie i podnosić poprzeczkę coraz wyżej.
Stawiam na radość w bieganiu tak jak dziecko, które się cieszy ze swoich małych osiągnięć i docenia każdą chwilę jaka została mu dana. Dziecko może przez cały dzień bawić się na dworze, biegać, jeździć rowerem a i tak jest wesołe i ma dużo energii. Kiedy dziecko jest już zmęczone całym dniem, to wieczorem kładzie się spać nie mając żadnych zakwasów, na drugi dzień wstaje mając pełnię sił i tak dzień w dzień. Ale kiedy dziecko jest przymuszane do jakiegoś sportu to już nie jest takie wesołe i męczy się tym co robi podobnie jak dorośli ludzie.
Tak więc najważniejsze jest to żeby się do niczego nie przymuszać. Biegam, bo chcę a nie biegam bo muszę tyle przebiegnąć, bo muszę być lepszy od innych, bo muszę coś udowodnić, muszę, muszę i muszę. Biegam, bo chcę a chcieć to móc, czyli mogę biegać jak chcę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza