niedziela, 16 czerwca 2013

Marzenia na „50”

Ostatnio bardzo zainspirowała mnie historia Chrissie Wellington, która została czterokrotną zwyciężczynią Ironman. Prawdę mówiąc dopiero czytając jej historię dowiedziałam się co to jest Ironman oraz thriatlon.
Thriatlon jest dyscypliną sportową w której zawodnik płynie, jedzie na rowerze a później biegnie, czas końcowy jest sumą tych trzech czynności oraz zmiany stroju sportowego. Ironman jest uważany za najtrudniejszy i najbardziej prestiżowy thriatlon na świecie, obejmuje następujące dystanse: 3,86 km pływania, 180,2 km jazdy na rowerze oraz bieg o długości 42,195 km. Jest rozgrywany każdego roku w październiku w hawajskim mieście Kona na wyspie Big Island, czyli dodatkowo w trakcie zawodów jest niesamowicie gorąco.
Chrissie Wellington była przeciętną osobą, nigdy wcześniej nie trenowała sportu zawodowo, pracowała w administracji, ale będąc amatorem sportu osiągnęła wynik lepszy od profesjonalistów. Jestem w trakcie czytania jej książki „Bez ograniczeń Historia najtwardszej kobiety na świecie”. Chrissie nazywa się najtwardszą kobietą, ponieważ każdy kto ukończy Ironman zyskuje miano człowieka ze stali a ona kończąc 4-ry wyścigi Ironman z pierwszym miejscem faktycznie jest najtwardsza.
Inspirując się jej osobą w moim sercu powstało pragnienie aby wziąć udział w wyścigu Ironman. Dosyć dobrze jeżdżę na rowerze, biegam coraz lepiej więc najbardziej musiałabym się nauczyć efektywniej pływać. Mam takie marzenie aby ukończyć Ironman na „50” tzn. przepłynąć z prędkością 50 km/h, przejechać rowerem z prędkością 50 km/h oraz przebiec z prędkością 50 km/h co dałoby mi łączny czas poniżej 5-ciu godzin. Wiele osób zapewne powie mi: ale to jest niemożliwe, w tej chwili najlepszy pływak na świecie osiąga czas 6,44 km/h na krótkim odcinku, najlepsi cykliści na Ironmanie osiągają prędkość na całej trasie około 40 km/h, natomiast najszybszy biegacz na świecie osiągnął prędkość 44.72 km/h w biegu na 100 metrów. Tak więc to są tylko marzenia, które nie mogą zostać zrealizowane...
Ale czy na pewno? Pamiętajmy o jednym fakcie jestem naturalnym biegaczem, tak więc czerpię wzorce i przykłady prosto z natury.
Najszybszym zwierzęciem na lądzie, poruszającym się na dwóch nogach jest struś. Struś czerwonoskóry ważący około 100 kilogramów, sięgający nawet 150 kilogramów potrafi biec na dłuższym dystansie z prędkością 50 km/h a w sprincie osiąga prędkość 70 km/h. Tak więc stworzenie o tak wielkiej masie biega szybciej niż człowiek. Nasuwa się tylko jedno stwierdzenie:  trzeba nauczyć się techniki biegowej strusia i osiągać prędkość 50 km/h na długim dystansie, mam masę dużo mniejszą niż struś tak więc mam duże szanse naśladować go.
Innym masywnym zwierzęciem godnym naśladowania jest niedźwiedź polarny, który waży w  granicach 150-700 kg i potrafi płynąć z prędkością około 10 km/h, czyli wielkie masywne zwierze pływa dużo szybciej niż leciutki człowiek. To jest niesamowite osiągnięcie. Techniką pływania niedźwiedzia jest tak zwany styl na pieska, czyli mój ulubiony. :-)
Co do roweru to nie jest on naturalnym sposobem poruszania się u zwierząt, został wymyślony przez człowieka dlatego też nie podaję przykładu w tej kategorii.
Podsumowując, marzenia są realne tylko sposób ich realizacji wymaga zmiany sposobu myślenia. Trzeba wypracować nowsze, lepsze, bardziej naturalne techniki poruszania się o których ludzie nie myślą teraz żeby je stosować. Trzeba wykazać się kreatywnością i pomysłowością. Czy ludzie, którzy kilkadziesiąt lat temu zbudowali pierwszy komputer zajmujący całe pomieszczenie pomyśleli o tym, że w zwykłym telefonie komórkowym zmieści się układ znacznie przewyższający możliwościami obliczeniowymi ich dzieło? Zapewne nie, dlatego co dziś wydaje się nierealne w przyszłości może okazać się wykonalne. Warto mieć wiarę, warto próbować, warto marzenia realizować...

Tutaj można sobie więcej poczytać o niedźwiedziu polarnym i popatrzeć na zdjęcia jak pływa: http://www.seaworld.org/animal-info/info-books/polar-bear/adaptations.htm

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza