Tydzień temu w ramach treningu biegowego postanowiłam przejechać
rowerem trasę wrocławskiego maratonu. Nie dojechałam za daleko i
już na placu Jana Pawła II dość mocno się przewróciłam.
Życzliwi ludzie udzielili mi pomocy, jeden przechodzień wezwał
pogotowie i skończyło się wizytą w szpitalu i złamaniem grzbietu
nosa. Teraz technologia tak poszła do przodu, że nie miałam twarzy
w gipsie tylko przez 7 dni miałam nosić plaster na którym były
szwy a przez 14 dni miałam unikać większego wysiłku fizycznego.
;)